Humus

To była miłość od pierwszego kęsa. A wszystko zaczęło się jakiś miesiąc temu w Izraelu, pierwszy dzień, pierwsza wycieczka i pierwsze ...



To była miłość od pierwszego kęsa. A wszystko zaczęło się jakiś miesiąc temu w Izraelu, pierwszy dzień, pierwsza wycieczka i pierwsze jedzenie na mieście. Jerusalem - Jerozolima po naszemu. Bar przy drodze krzyżowej, lokal na który prawdopodobnie nikt by nie zwrócił uwagi, a sanepid bałby się podejść. Szczęśliwie mieliśmy znajomego, który nas tam zaciągnął - a jedzą tam głównie miejscowi, turysta przejdzie obok z przyczyn wiadomych. Obiad był... boski, cudowny, wyśmienity, mega, odlot. Stół cały zastawiony i możliwość jedzenia rękami - uwielbiam. Pasta z bakłażana, humus, pasta z soczewicy, śmietana i takie coś ostre. Do tego falafele i chlebek pita. Bierzesz, rwiesz, maczasz i jesz - proste. Po takich wspomnieniach przyszedł czas na domowy humus, bo czemu nie.

Składniki:

120 g ciecierzycy (około 1 szklanka)
50 g pasty tahini (około 3 łyżek stołowych)
ząbek czosnku
1/4 łyżeczki kuminu
2-3 łyżki soku z cytryny
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej (łyżeczka do namoczenia, 0,5 do gotowania)
woda, sól
opcjonalnie: oliwa, natka pietruszki - do dekoracji, podania

Ciecierzycę zalewamy wodą z sodą na noc do namoczenia - u mnie stało 15 godzin.
Zmieniamy wodę w ciecierzycy i gotujemy z sodą. Nie solimy. Ważne, aby uzbroić się w cierpliwość. Ciecierzyca musi być dobrze ugotowana - jak masełko, delikatnie się rozgniatać. Podczas gotowania pojawią się na powierzchni zanieczyszczenia, które należy usunąć. Czas mniej więcej 1-1,5 godziny.
Ugotowaną ciecierzycę blendujemy bardzo dokładnie z tahini, czosnkiem, sokiem z cytryny, kuminem i wodą. Ilość wody zależy od osobistych preferencji. Humus może być lejący się lub mieć konsystencję zwartej pasty. Ja wolę coś pośrodku. Na koniec doprawiamy solą i cieszymy się zdrowym smarowidłem czy to do chleba, mięsa czy warzyw. Jak dla mnie kanaperki z tym cudem to kosmos.
Kanaperki z humusem





0 komentarze