Jagodowe love!

W lesie są jagody, w domu naleśniki. Naleśniki Mojej Mamy. Smak dzieciństwa. Niby źle, jak jedzenie jest "rozwiązaniem na smutki...


W lesie są jagody, w domu naleśniki. Naleśniki Mojej Mamy. Smak dzieciństwa. Niby źle, jak jedzenie jest "rozwiązaniem na smutki", ale brak komfortu psychicznego też jest zły. Takie domowe śniadanie, dla mnie, to wielkie poczucie bezpieczeństwa, miłości i ciepła.
"...jemy, aby żyć, a nie żyjemy, aby jeść..." Niby tak, ALE przecież jedzenie to tyle przyjemności. Sam, nazwijmy to, rytuał jest mocno związany z naszą kulturą czy rodziną. To przy stole spotykamy się, śmiejemy, rozmawiamy. Jedzenie w samotności już nie jest takie ekscytujące, no nie?
Nie chodzi też, by szukać rozwiązania problemów w jedzeniu, czy usprawiedliwiać zjedzenie ciastka "bo miałam zły humor". Jednak posiłek w gronie najbliższych przynieść potrafi wiele pozytywnych odczuć, dlatego tak chętnie wracam do smaków z, nie tak dawnego, dzieciństwa, czy wybieram się na obiady rodzinne. "Dieta" Ci tego nie zastąpi.

Składniki (wg Mojej Mamy)
...na oko
1 szkl mleka
1 szkl wody
2 szkl mąki
1 jajko
szczypta soli
i jeszcze trochę mleka, bo pewnie wyjdzie za gęste




Wszystko mieszamy, ostawiamy na czas zmywania naczyń. Gdy jest za gęste, dodajemy mleko. Smażymy na maśle klarowanym, ok 2-3 minuty po każdej stronie. Pierwszy oczywiście zjadamy niemalże prosto z patelni, na pół z osobą, z którą naleśniki robimy.
Jemy z czym chcemy.
Jagody, jogurt grecki lub śmietana, miód lub cukier. I jeden z Nutellą.






0 komentarze